[WIDEO] Stan wyjątkowy we Francji? Tak to się robi w dojrzałej demokracji

9924
Możliwy stan wyjątkowy we Francji
Wideo na KOŃCU tekstu / fot. Twitter.com

Jak tylko zapłonie pierwsza raca na manifestacji, to automatycznie ogłaszany jest koniec demokracji i odrodzenie faszyzmu w Polsce, a zgromadzenie staje się dowodem na szowinistyczne i ksenofobiczne nastawienie Polaków.

Tymczasem we Francji każda demonstracja powinna zaczynać się od podpalenia opon, a w dobrym stylu jest spalenie kilku aut w jej trakcie. Inaczej ani sama manifestacja, ani organizatorzy nie mogą być traktowani poważnie przez kogokolwiek. Trwająca od 17 listopada seria protestów organizowanych przez „żółte kamizelki” przeradza się niemal za każdym razem w regularne bitwy z policją, ulice płoną, a demokracja rozkwita. Falę protestów i zamieszek spowodowało dodatkowe opodatkowanie paliw i wzrost kosztów utrzymania.

Sekretarz stanu Benjamin Griveaux zachęca pokojowych demonstrantów, by zasiedli do stołu negocjacyjnego. Przyznaje również, że jest zaskoczony falą przemocy, która ogarnęła kraj. Najgorzej sytuacja wygląda w Paryżu. Griveaux w wywiadzie dla radia „Europe 1” przyznaje, że rząd znowu rozważa wprowadzenie stanu wyjątkowego. Poprzedni stan wyjątkowy trwał blisko 2 lata i został zniesiony w zeszłym roku.

Nawiasem mówiąc, wyobraża sobie ktoś co by pisano o Polsce, gdyby choćby jedna manifestacja przerodziła się w takie zamieszki? Na tegorocznym Marszu Niepodległości mogło być zupełnie spokojnie, bez najmniejszych „incydentów”, nawet gdy nie było złych i niedobrych banerów, jak te pojedyncze z zeszłego roku, to i tak światowe media donosiły o brunatnej fali przechodzącej przez Polskę.

Na ostatnim tweecie widać przedłużające się szaleństwo Black Week:

źródło: dzienniknarodowy.pl, europe1.fr

Poniżej playlista z przeprowadzonymi przez nas wywiadami.

Wsparcie / darowizny